Strona główna > mate, przemyślenia mateisty > La Tranquera wg Maniaka

La Tranquera wg Maniaka

Yerba ta chodziła za mną od jakiegoś czasu. Generalnie polecana, bardzo mnie zaciekawiła.

Dziś otworzyłem paczkę. Niestety, jak to najczęściej bywa, mamy do czynienia z papierową torebką. Fakt, jest powlekana, czy też laminowana, jednak rozwiązanie to jest sztampowe, niezbyt praktyczne.

Od razu powąchałem z jakim suszem mam do czynienia. Wyczułem delikatnie kwaśny zapach (podkreślam – delikatnie), ładny, klasyczny zapach yerby. Wizualnie stwierdziłem występowanie palitos oraz średnio zmielonych listków, niezbyt dużo pyłu. Tu wszystko mi odpowiada.

Zasypałem PS, zalałem i czekam. Po paru minutach, przy dużym skupieniu pierwszy siorb. W smaku ponownie wyczuwalny delikatny kwasek, mało dymu i dużo yerby. Nie jest zbyt gorzka, jednak całkowitego braku goryczy tu bym nie sugerował. Jest dobrze wyważona w smaku, który jest charakterystyczny, jednak niezbyt kontrowersyjny. Czuć, że marka ma swój styl, jednak wpisuje się w kanony klasyków takich jak Rosamonte czy Cruz de Malta. Nie będę ich tu porównywał, jednak jest to w moim odczuciu podobny styl. Kolejne zalania najpierw wypłukują kwaskowaty posmak, zostawiając smak yerby na pierwszym planie, jednak nieco łagodniejszy. Przy piątym zalaniu yerba dalej ma smak, nie czuć zbyt mocno charakterystycznego dla ostatnich zalań smaku yerbowej końcówki.

Praktyczność opakowania – 2/5 – powlekana papierowa torebka
Smak yerby – 4/5 – solidny klasyk, z nutą autorską
Aromat yerby – 3,5/5 – zapach ładny, ale nic poza tym
Moc – 3/5 – moc przeciętna, raczej w stronę delikatną
Odporność na przepłukanie – 5/5 – przy 6 zalaniu dalej czuć yerbę.

Subiektywna, trawiasta ocena ogólna:
70%

Ogólnie jestem zadowolony, jestem pewien, że w przyszłości dla urozmaicenia jeszcze ją kupię. Maniak

  1. kptnemo
    3 Kwiecień 2010 o 13:05 | #1

    Pamiętam, jak ileś tam lat temu szukałem swojego pierwszego zestawu do yerby. W jakimś sklepie była piękna tykwa obszyta jasną skórą, jakaś bombilla i La Tranquera. Zestaw zwał się “El Gaucho”. Kurcze, gdybym wtedy tak nie grzebał na Allegro, to już znałbym smak konika, a tak… pozostaje mi dopisać na listę i czekać na następne zamówienie. Dzięki za recenzję i pozdrawiam :-)

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 81 other followers