Tak coś mnie naszło wczoraj wziąć tykwę, bombilkę i yerbę do pracy (La Tranquera).
No i stało się, koledzy od razu się zainteresowali “to Ty yerba mate pijasz?”, “to uzależnia!”…
Oczywiście znaleźli się chętni do spróbowania, ale ja miałem tylko swoją bombilę i wyznaję zasadę, że bombilli i kobiety nie pożyczam… yerbę owszem użyczyłem, pili z kubeczków, zębami odcedzali palitos.
Dziś im obiecałem, że wezmę yerbę smakową, np zioła lub cytryna.
PS. Jak to fajnie po pół roku poczuć tę cierpkość na języku
Dodaj do ulubionych:
Jeden bloger lubi ten wpis.
Miesiąc temu kupiłem w Yerba Markecie bombillę Chimarrao. Najbardziej pylistą yerbą jaką (na razie) przez nią piłem była La Mulata. Ale po kolei… Czytaj dalej…
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.
usypywać kopczyk w matero i układać obok bombillę (metoda z Argentyny),
czy nie usypywać kopczyka i bombillę wkręcać jak robi to Pan Cejrowski (metoda z Paragwaju)?
Ważnym elementem w tym sporze jest kształt bombilli: w Paragwaju łyżkowaty, a w Argentynie – od kształtu kropli (Al225CA) do wymyślnych sprężynkowych o potrójnym filtrowaniu.
Obydwie metody mają swoich zwolenników, a ich rozprawy na ten temat nie mają końca, bo zarówno jedni i drudzy mają rację.
Niestety moją bombillę sprężynkową nie można wkręcić w suchą mate, więc stosuję kopczyki
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.