Strona główna > przemyślenia mateisty > Yerba mate – reaktywacja

Yerba mate – reaktywacja

16 lutego 2012

Tak coś mnie naszło wczoraj wziąć tykwę, bombilkę i yerbę do pracy (La Tranquera).

No i stało się, koledzy od razu się zainteresowali „to Ty yerba mate pijasz?”, „to uzależnia!”

Oczywiście znaleźli się chętni do spróbowania, ale ja miałem tylko swoją bombilę i wyznaję zasadę, że bombilli i kobiety nie pożyczam… yerbę owszem użyczyłem, pili z kubeczków, zębami odcedzali palitos.

Dziś im obiecałem, że wezmę yerbę smakową, np zioła lub cytryna.

PS. Jak to fajnie po pół roku poczuć tę cierpkość na języku

Advertisements
  1. 24 kwietnia 2012 o 18:30

    moje łaknienie cierpkości zaspokaja aronia, muszę kiedyś spróbować jerby 🙂

    • 27 kwietnia 2012 o 15:22

      Aronia i yerba – dwie biegunowo różne cierpkości

  2. Madzia
    12 października 2012 o 21:12

    Ja yerbę uwielbiam, bo jest dobra na wszystko i daje kopa jak jaka, a nie wypłukuje chociaz mikroelementów z organizmu, polecam ją każdemu, kto potrzebuje energiii chce poprawić swoje zdrowie:)

  3. 18 lutego 2013 o 13:41

    Yerba to jest to 😉 Dzięki niej nie muszę pić kawy 🙂 I do tego ta różnorodność smaków. Osobiście lubię smakową yerbę, choć czasami skuszę się na tradycyjne. Tylko chyba bardziej uzależnia niż kawa – wydaje mi się, że więcej jej piję niż kiedyś kawy.

  1. No trackbacks yet.
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d bloggers like this: